czwartek, 20 lutego 2014

aaa....kotki trzy

           Dzieci są naszymi najlepszymi krytykami. 

      Wczorajszy wieczór w domu Kasperowiczów zapowiadał się spokojnie. W ramach relaksu usiadłam z moją przyjaciółką modeliną i zaczęłam formować coś na wzór kotka. Szło opornie, bo czarny to nie mój kolor. Brudzi wszystko , nie oszczędza niczego. Ręce wydawało by się już czyściutkie zawsze zostawiają jakiś ślad w jasnej modelinie. Kotki miały mieć białe łapki, ale to przerosło moją cierpliwość ;o(. Jak już zdawało mi się ,że opanowałam ten żywioł, nadciągnął do pracowni prawdziwy kataklizm. Zuzia. Tak Zuzia powinni go nazwać synoptycy , za jakąś wielką wichurą Katriną.
  Oczęta jak u aniołka, głosik cichutki - Mamo, śliczny kotek. To dla mnie.
Tak bez znaku zapytania. Tryb oznajmujący.
-Nie Pysiek to dla Pani. Pysiek z zadartym nosem wyszedł z pokoju.W międzyczasie powstał kolejny kotek.
-To dla mnie.
-Nie Pysiek do dla synka Pani.
-To dobrze bo jakiś zarozumiały ten kotek.
Powstał trzeci kotek.
- Ale śliczny kotek, To dla mnie.
-Nie Pysiek to dla Emilki Pani Ani.
Pysiek już nic nie powiedział. Trzasnął drzwiami i tyle go widziałam. Przeszło tornado. A jak, to po tornadzie , nastała wielka cisza. Dziecko się do mnie nie odzywa. Coś tam zagadywałam,że czarnej modeliny nie mam, trzeba czekać na dostawę, ale nie na wiele to się zdało. Inny nie wchodzi w grę,a na czarną trzeba czekać.
Postanowiłam w nocy uszyć pościel dla Pysiowego kotka. Zadowolona z siebie, w końcu nie każdy kotek ma myszkową pościel. Rano pobudka.Pierwsze słowa małego Pyśka.
-Była dostawa modeliny?
Pościel nie pomogła.
-Małpkowa ładniejsza.( Pościel małpki Julki) .
I tak o to okazałam się matką niedoskonałą.

A to kotki ,które narobiły nie małego zamieszania. NIEGRZECZNE KOCURKI.
Dwa pierwsze powstały w ramach wymianki z Anią.
Ostatni to prezent urodzinowy dla Emilki Ani , koniecznie z fioletowymi dodatkami.

Z nowości, nowe pyszczki, bo miały być białe i wąsiki, tak same się tam pchały ;o)




















Brelok dla chłopca.



I kolejna kocia dama z jasnym noskiem.









I nieszczęsna pościel w myszki. Kotek wydaje się być zadowolony. Przy okazji odnowiłam mu kołyskę, która dostała nowy szary kolor, fioletowy jakoś do niego nie pasował, choć to kotek transwestyta.
Został zrobiony na przez kot bury, na wzór naszego domowego kotka. Nie ma nawet jednego oka , tak jak nasz Farciarz,który został przechrzczony na Zuzię mimo ,że to wielkie chłopczysko.
A Zuzia bardzo lubi przebieranki w lalkowe sukienki. 



Kocio jest idealny. Do spania, na wycieczki. leciutki i mięciutki, zwija się w kuleczkę.


Nieidealna mama.


                                        Moje kocie zgłaszam do wyzwania Addicted to crafts


46 komentarzy:

  1. Ale super pomysł....bardzo mi się podoba....kociak i kłębuszek nici....rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się Zuzi wcale nie dziwię, sama bym się rzuciła na takie kociaki z nadzieją, że mi się trafią ;) Nie dość, że kociara jestem, to jeszcze te kłębuszki urocze, symbole dziewiarki :D Piękności!
    A Temat mi się zaraz skojarzył z wyzwaniem, które Dziewczyny z Addicted to Crafts organizują właśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bym zapomniała, już się zgłosiliśmy ;o)

      Usuń
  3. A ja nie znam idealnych mam;-))) Kociaki jak wszystko spod Twoich łapek idealne;-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana kocia grupa psotnikowa:))
    Piękności wychodzą spod Twoich łapek, podziwiam:)
    Serdeczności ślę!
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  5. no bo kotki to my wszyscy kochamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak, twoje na pewno, pamiętam pamiętam te porteczki ;o)

      Usuń
  6. No nieeee..... jak można takie cudniaste kociątka stworzyć? Ja tam się wcale huraganowi nie dziwie, że przeszedł CI przez pracownie. Powodzenia a wyzwaniu :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Sliczne kicie :-) Nie dziwie sie, ze sie corcia obrazila, ze takiej nie dostala ;-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne te kociaki, a rudego miałabyś chęć dla mnie ulepić... tak w ramach jakiejś prywatnej wymianki może ???
    jasiulowa :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Piecyku!!! bombowe kociaki!!!
    A z tą wyrodną mamą, to znam ten ból, bo moja mama szyła kiedyś zabawki, ubranka itp. i też w kółko dopytywałam się czy to dla mnie :) Mimo że mama szyła dla mnie naprawdę dużo, ja zawsze czułam jakiś niedosyt ;))) Kiedyś przyszła do mamy "pani-ciocia", na miarę, a mama wtedy szyła dla niej żakiet. Tamta się mizdrzyła w nowym ciuszku, a ja jak zwykle byłam zła, że to nie dla mnie :) zapytała się mnie czy mi się podoba, a ja odpaliłam coś w stylu, że to okropna, stara marynara. "Pani-ciocia" pamięta mi to do dziś, a minęło ponad 30 lat ;))) Musiało jej to w pięty pójść ;))) Buźki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja też szyła, tylko mało dla mnie ;o(

      Usuń
  10. pięke kociaczki i jakie pełe uroku i humoru. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  11. ihihihihi cudne te Wasze kocury .. i te modelinowe i piękny szyty przez Kota Burego ;)) ja ostatnio przerabiałam kołyskę więc chwilowo zażaleń brak , ale pewnie niedługo i mnie dopadnie minka nieszczęśnika :))) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a u mnie mają tyle pomysłów na minutę, chyba tyle samo co mama? więc skądś się to wzięło ;o)

      Usuń
  12. Jakie śliczne... gratulacje! Kocie mordki tak optymistyczne, aż cieplej na sercu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kinguś, moja czarnulka to wypisz wymaluj nasza Kircia!! Cudowna, ale będzie radość, mnie już ucieszyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to kamień z serca. Jutro jak m. dotrze na pocztę to przesyłka wylatuje. Jak się nie uda to w poniedziałek. Zdążymy na urodziny?

      Usuń
    2. Spokojnie, w czwartek:)) Dziękuję, Kochana:)

      Usuń
  14. O nie! O ja Cie ! Ja je kocham, no kocham te słodziaki !

    OdpowiedzUsuń
  15. Przecudne kociaki, wspaniałe ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ słodkie te twoje kociaki a ja mam z córcią tak samo....mamo uszyjesz mi i jakoś tak zostaje ,że zawsze coś innego do zrobienia:-(((życie...buziaki

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie słodziackie :o będą w sklepie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może bliżej dnia dziecka, teraz w kolejce czeka parę prac na wykończeniu. Ale zawsze można na emial, zamówić, Piecyk.

      Usuń
  18. Cudne słodziaki. Że też akurat czarnej modeliny zabrakło :(

    OdpowiedzUsuń
  19. KOTY są obłędne:)
    Wcale się nie dziwię Zuzi, że chciała je tylko dla siebie. Zrobiłabym to samo:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam nadzieję, że dziewczyny, które otrzymają kociaki, nie będą miały za dużych wyrzutów sumienia :)
    zrób jednego dla Pyśka, no zrób!

    ...to zamówię u Ciebie coś z kłębuszkami!!! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wyrzuty sumienia już zjadają ... ;) To może w zamian Pyśka ucieszy szydełkowy kotek???

      U mnie mniej więcej w tym samym czasie też było podobnie, na szczęście włóczki wystarczyło na kolejnego kotka dla Julki :)))
      A tych czarnych Cudeniek nie możemy się doczekać :)))

      Usuń
    2. Ty mnie na nerw nie siadaj kochana. Bo ja kotki mam ale się zastanawiam co ja ci mam dorobić, bo tyle cudności dostałam,że nic tylko się odwdzięczać hi hi, A o kotka się nie martw dziecko już się odzywa modelina jest.

      Usuń
  21. przepiękne te kociaki wyszły :-). pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne są! Wszystkie! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Była już dostawa? ;) Też chcę.
    Bezpazury! Kocham Cię!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Słodki kotek:) miau...
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale cudne te kociaki :) przecudne :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak tu u ciebie cieplo i przyjemnie i jeszcze takie cudeńka!

    OdpowiedzUsuń

Odwiedziłeś właśnie Piecuchowo, miejsce gdzie kasza gryczana próży się pod pierzyną , A kucharka nie przypala tylko modeliny. Jestem ciekawa Twoich wrażeń.

Popularne posty

Zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywania bez uprzedniej mojej zgody.