niedziela, 23 listopada 2014

Ramka z króliczkiem.

  Zadanie nie było łatwe. Kolejna ramka dla chłopca. A tu jak na złość, wszystkie lepiankowe zwierzaczki bardziej dziewczynki przypominają niż chłopięce wersje. Ale jakoś wybrnęłam z trudnej sytuacji (mam nadzieję oczywiście). No nic nie ma co więcej pisać. Podoba Wam się?

Ps. Przypominam wszystkim chętnym na Piecykowe prezenty. Zamówienia przyjmuję do 28-30.11.2014.  Po tym terminie sklepik będzie zamknięty. Jeśli uda mi się dokończyć kilka rozpoczętych rzeczy, wystawię je w ostatniej chwili do sprzedaży, będą to pojedyncze egzemplarze.
 Zapraszam i zachęcam wszystkich do kupowania polskiego rękodzieła.
                                                                                             Pozdrawiam cieplutko Piecyk

http://pl.dawanda.com/shop/Piecuchowo

 
 




 
 

 

środa, 19 listopada 2014

Jesienny wiatr...piaskiem po oczach

    Ostatnie dni ....całe szczęście ,że już są za nami.
Moje emocje osiągnęły apogeum. W niedzielę musieliśmy stanąć przed nieuniknionym. Mąż przyniósł z pracy malutkiego kotka. Walczyliśmy o niego przez 10 dni. A w zasadzie to on przeszedł heroiczną walkę. Dlaczego w ogóle o tym tu piszę? Jesteśmy sumą naszych doświadczeń. Przechodząc przez życie kolekcjonujemy je jak skarby lub brzemię. To one sprawiają, że jesteśmy jacy jesteśmy. Banalne...Pasztet, bo tak go nazwaliśmy, nie miał żadnych szans, był wychudzony i połamany ( mostek ,wszystkie żebra) ...nie wiem z jakiego powodu, chcę wierzyć że nie zrobił tego nikt umyślnie. Wiecie nie jestem ,,kociarą" ,nie wycałowuję wszystkich kotów bez opamiętania. Po prostu nie przechodzimy obok skrzywdzonego zwierzęcia obojętnie. Tym sposobem staliśmy się posiadaczami 8 kotów, ( 4 już pożegnaliśmy) 2 psów. Jak do tej pory , naszą siłą woli zawsze się udawało wyleczyć nasze znajdy. A wierzcie mi nie jeden z nich był w opłakanym stanie. W lato mieliśmy tez zatrutego kota przez ludzi. Zawsze się udawało. A to maleństwo nie schodziło nam z rąk. Płakał jak mały kruk jak tylko maż znikał mu z oczu. Dał nam przez 10 dni tyle miłości, co nie jeden człowiek nie potrafił wykrzesać z siebie przez 10 lat. Zasnął pomiędzy  nami spokojny, najedzony. Tylko mały kociak..a aż PASZTET.
    ....proszę nie wypisujcie, że ludziom dzieci umierają....że są większe problemy na świecie.
Wiem to dobrze. Ten dzień, po prostu mnie zmienił...i tylko to chciałam tu napisać.  Nic więcej.
Ściskam Was mocno Piecyk.





Jesienny breloczek.

Naszyjnik żołędzie.


Naszyjnik -śpiąca sarenka w łupince orzecha.






 
 

 
 

 
 







 
Broszka malinki.


 

Breloczek z pierniczkiem.



Tym razem duża broszka, ozdobiona świąteczną kokardką w kratkę.
 
 
 




Zegarek z muchomorkiem , na skórzanym pasku z ćwiekami.( metalowy listek miłorzębu).
Zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywania bez uprzedniej mojej zgody.