niedziela, 29 września 2013

Grzybobranie


Korzystając z wolnej chwili ( dzieciaki buszują na strychu) wrzucam Wam zdjęcia z dzisiejszego spaceru.
To mój pierwszy spacer do kilku tygodni. Choróbsko daje mi w kość okrutnie.Zresztą nawet dziś nie odpuściło sobie. Ale i tak wyjście uważam za udane, bo do tej pory mogłam tylko pozazdrościć mojemu m. tegorocznego grzybobrania.Mieliśmy w tym roku wysyp grzybów. M. wychodził z domu na 2 godziny i wracał z 2 - dziesięcio litowymi wiaderkami grzybów. Tegoroczne zbiory słoikowe i suszone tych rarytasów ,powinny nam starczyć na co najmniej 2-3 lata.


Ci którzy do mnie zaglądają, wiedzą,ze uwielbiam muchomory, zresztą wszystko czerwone i w groszki też.
Mój m. zrozpaczony  na spacerze dopytywał się,czy zrobię choć jedno pamiątkowe zdjęcie czemuś innemu niż muchomor?

A tu przygotowania do tego co niebawem...








A na spacer musiałam zabrać ze sobą moją wielką niespodziankę...
od Anetki, czy nie jest on cudowny. i ma wszystko co prawdziwy mężczyzna powinien mieć, tzn, skarpetki...
ha ,ha turystę polaka na całym świecie poznaję z daleka, po skarpetkach w sandałach rzecz jasna.









A na spacerek ciągną za nami wszystkie nasze zapchlone sierściuchy w sztuk 7. Swoją drogą,tak sobie teraz pomyślałam,że jak nas ktoś spotyka w lesie , to musi mieć niezły ubaw.



Najmłodsze kocię- Jagódka



A tu cała 5 -tka:




























No i dla mojego m. bo mi żyć dziś nie da ( a chciałabym pospać) coś na ząb.
Po takie grzyby to na Mazury -kochani!!










Wiele osób nas pyta jak to jest z naszymi kotami?
Czy ze mnie taka kociara?

Powiem,wam szczerze ,że do kotów miałam dość obojętne podejście.
W dzieciństwie zawsze miałam psy,papugi,świnki morskie, raz jedyny kota ( ale wtedy to już mnie w zasadzie prawie w domu nie było). Ale zawsze nie mogłam się przyglądać biernie na krzywdę zwierząt. I tak kiedy przeprowadziliśmy się z Warszawy na Mazury, koty jakoś tak naturalnie ,sukcesywnie zaczęły do nas schodzić. Wszystkie koty są znajdami, ratowanymi w zimę. Pierwszy był Szaruś, którego już z nami nie ma .Po nim z wielkim trudem( przeszło tydzień czasu nie podnosił nawet głowy) odratowaliśmy -Farciarza, który w tym roku stracił oko,o czym Wam pisałam. Akcji ratowania, noc,zima,-15 st.C, brak ogrzewania w samochodzie, szyby zlodowaciałe od środka, my jedziemy 70 km do kliniki weterynaryjnej, ach działo się działo. Potem Jagoda, kolejne uratowane zwierze przed zamarznięciem, która jednego roku okociła się i mamy: Klarę,Szarusia nr 2 ( w tym roku po wypadku samochodowym ma przetrąconą kość miednicy, i ciągnie nogę za sobą), i Rudego ( niestety w te lato zginął). I kolejne : Bella,Jagódka 2,Jeżyk.
Nie jest łatwo, bo o zwierzęta trzeba dbać. Latem szykujemy trociny - zbieramy w worki, suszymy siano, które zimą ocieplają ich kartonowe loże. Bo musieli byście to widzieć. oczywiście nie jestem tak szalona,żeby tę całą gromadkę brać do domu zimą. Szykujemy im kartony z siankiem w kotłowni. Jedne stoją na piecu, jedne na półkach inne na drzewie opałowym. Okienko w kotłowni jest uchylone i koty przez nie mogą sobie wchodzić i wychodzić kiedy dusza zapragnie. A kiedy przychodzi im chęć na pieszczotki, Jagoda sprytnie otwiera wszystkie drzwi i mamy wizytację kotów w domu.
A co do mojego m. Kiedy się poznaliśmy nie przepadał za kotami. Przeganiał je na kilometr. Mówił,ze ładne,ale,jak są daleko od niego. A teraz.. no cóż, po tym ile razy je ratował w środku nocy...
głośno tego nie powie,ale na pewno je lubi.A w sekrecie Wam powiem,że chorego maleńkiego Szarusia brał do siebie na noc do łóżka i w nocy podawał mu zastrzyki i kibicował,mu,żeby się nie poddawał.


piątek, 27 września 2013

Konkurs u Piecyka

Witam Was serdecznie. Miało być jesiennie , ale plany jak to plany maja to do siebie,ze się psują. U mnie nie jest inaczej ;o)
Dlatego wymyśliłam dla Was szybki konkurs. Mam nadzieję,ze wybaczycie mi wszystkie niedociągnięcia , bo to pierwsza rozdawajka na fb.


Zatem zapraszam Was tu KLIK
Więc zasady są proste, wystarczy udostępnić banerek z konkursem Piecyka na swoim profilu fb. i zostawić krótki wpis pod postem,że bierzecie udział mojej zabawie i jacy jesteście szczęśliwi z tego powodu ( hi...hi ...). A do wygrania jedna para kolczyków ,do wyboru ( z dzisiejszego postu) . A jak zabawa przypadnie Wam do gustu, możne pobawimy się częściej?























środa, 25 września 2013

Smaki jesieni na torbach

   Mam dziś Wam do pokazania dwie rzeczy, nie wiem co fajniejsze;o)
Powoli powstają nowe wzory jesiennych breloczków, które zaraz pokażę ( a jak macie jakieś fajne pomysły to piszcie ).
Ale najbardziej chciałam pokazać wam kolorowego ptaka. Uroczą Anię i jej sesję, bloga itd..A dlaczego chciałam Wam ją przedstawić? Żebyście moje babulce nie bały się przełamywać konwenanse, bawiły się modą, kolorami,dodatkami. Zdjęcia są własnością Ani , robione min, z udziałem moich dodatków, kolczyk owych tartaletek i bransoletki.












































Swoją drogą , co ja bym dała za taki płaszczyk ;o). marzenie!
















poniedziałek, 23 września 2013

żołędzie z modeliny-

Witam Was cieplutko.

Jesień jest moją ulubioną porą roku, ze względu na niezapomnianą zabawę kolorów każdego dnia, kiedy widok za oknem jest już zupełnie innym widokiem z dnia poprzedniego. Nawet powietrze wydaje się zupełnie inne.Wypełnia człowieka z lekkim wiatrem który tańczy figlarne kółeczka z liśćmi uciekającymi spod moich stóp.Staram się troszeczkę odpoczywać. Jeszcze marzę o spacerze i 15 minutach poleniuchowania na liściastym dywanie pod wielkim dębem. Ciekawe czy i wy lubicie jesień, jej zapachy ?

   A żal,że tak szybko przemija. U nas trwa gorączkowa walka z czasem . Wielkie przygotowania do zimy.
Ogród już prawie opustoszał,a i tak lista prac się nie skraca. Jeszcze wykopki ostatnich warzyw ,dokarmianie i podanie leków pszczółkom na zimę,zbicie budy dla piesków,(bo nie wiecie mamy nowego psinkę, znajdę znad jeziora,którą zabraliśmy do domku, bo pokochaliśmy go od pierwszego wejrzenia),piłowanie drzewa na opał,zebranie trocin dla kotów ... i takie tam inne ;o)

A pamiętacie zeszłoroczne broszki jesieni?
http://piecuchowo-modelinowo.blogspot.com/2012/09/broszka-zoedzie.html ( żołędziowe)
http://piecuchowo-modelinowo.blogspot.com/2012/09/jesienny-misz-masz.html ( róża,jeżynki,jarzębina)
 :http://piecuchowo-modelinowo.blogspot.com/2012/12/ostatnie-lepianki-z-tego-roku.html


Ps. zegarek przy bransoletce jest prawdziwy. To kwarcowy zegarek o tarczy ok 2,5 cm, długość skórzanego paska ok 60 cm, owijana na rękę z 4 dziurkami do regulacji.






























Wielkość listków ok 3 cm, żołędzi ok 1,5 cm.

















I jeszcze kawowa bransoletka, która powstała jako komplet do kawowych kolczyków , które znacie , a jak nie to możecie klikać:Kawowe kolczyki







I do naszyjnika oreo, powstały z kolei kolczyki -na sztyfcie, o średnicy ok 2,3 cm











Zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywania bez uprzedniej mojej zgody.