piątek, 15 listopada 2013

Zapierniczona

   Właśnie stanęłam przed tragicznym faktem. Po pierwsze nie mogę egzystować, spać bez moich dzieci,po drugie moje pierniki już miesiąc z okładem czekają na zdjęcia.
  NA pierwsze nie mam znacznego wpływu. Tzn. mam mogłabym nie pozwolić im iść na dzisiejszą nockę do szkoły ( nocowanie klasy w szkole pod opieką wychowawcy). Nienawidzę wręcz takich rozstań. Z jednej strony uczucie ...,,ale fajnie, odpoczniemy" a z drugiej ....pozabijają się tam, nie zjedzą kolacji,nie umyją zębów...rano nie zmienią majtek....i w końcu jak nie pomalują ścian ( co niestety miało miejsce w ostatnim czasie,bo przecież wszyscy malują po ścianach w szkole! Tak...moje wzorowe dzieci to o tyle może nie wszystkie się pod tym podpisują ;o) To już na pewno doprowadzą nauczycieli do białej gorączki.
   Ostatkiem sił powstrzymuję się od bycia egoistycznym rodzicem i poświęcam się i nieprzespaną noc w imię dobrej zabawy dzieci. Mając nadzieję,że teraz właśnie dobrze się bawią wspominam odcinki ,,Rodzinki pl" i nocne telefony Kożuchowskiej do syna. Pamiętacie te odcinki? No nic aby do 10-tej w dzień.
Ap ropo trafiłam na serial,,Ostatni facet "{ jakby ktoś chciał poznać wewnętrzne układy w naszym domu w 90% wypisz- wymaluj-Kasperowicze.

A teraz ...no tak tłumaczyć się już nie będę ,będę się za to starała, po woli, po troszeczku i w miarę możliwości pokazywać moje wymianki. Najbardziej zależy mi na pokazaniu tego co dostałam.
A co wysłałam to kiedyś tam, choć będą też zupełnie nowe rzeczy to je będę pokazywała.
Ps. Z ważnych spraw- W poniedziałek lecą kolejne 4 paczki - pilnować skrzynek ;o)

Skrzaciki od Anetki _ pięknie dziękujemy ;o) I jeszcze nie wiem czy je oddam dzieciom ;o)
osłonka na kubeczek- od Dage Art  - to jest to co Piecyk pokochał ogromnie i kubeczek w którym pałaszuję gorący porzeczkowy kisielek ( ewentualnie malinowy)



Znalazłam świetny sposób na zachowanie rysunków. Mam na stanie już 2 kartony i trzeci w używaniu. wpadłam na pomysł ,że w święta zeskanuję najciekawsze rysunki na pamiątkę. 













Dziękuję Wam dziewczyny jesteście genialne!
Pozostając w klimacie świąt. Eksperymentowałam -i to ostro, trochę kipiało, trochę prawie nie weszło w samozapłon, ale sytuację opanowałam i tadam ....mamy kolczyki z galaretką. pierwsze i ostatnie to ten sam wzór. Tylko kolor troszeczkę bardziej przypieczony tych ostatnich. I nie wiem co o nich myśleć, bo nie wyszło tak jak chciałam, za to wyszło bardzo realistycznie. Bo czy ciasteczka są idealne. Kolczyki zrobiły furore wczoraj w szpitalu, to choć lekarz był mężczyzną to gabinet pomieścił cały oddział lekarski i pielęgniarski z całego piętra. 





































32 komentarze:

  1. Normalnie siedze i sie smieje do monitora, uwielbiam Twoje zdjecia!!! Dopiero teraz jestem pewna ze trafilam z kolorem na 100 %. Ach ciesze sie niezmiernie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie idealnie...mówiłam. jeszcze pewnie się kubeczek pojawi, i jeszcze druga nakładka, bo nie mam prostych kubeczków a z puchy uparciuchy się nieładnie zsuwa. Ale mam obiecane pod choinkę, od tak coś dla oka sobie zażyczyłam,żeby patelni nie dostać hi hi

      Usuń
  2. Piękne prezenty otrzymałaś:)A co do ciasteczek to się nie dziwię,że cały oddział przyciągnęły:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mój 8 latek wrócił z pierwszego wyjazdu na całe dwie nocki, to po powrocie... urósł jakby troszeczkę, minę miał dumną i był mega szczęśliwy a Ja, ciesząc się jego szczęściem zapomniałam że dwie nocki nie spałam;)))
    Kolczyki bardzo realistyczne i mega smakowite!
    Musze iść do kuchni i poszperać w szafeczkach czy gdzieś tam się ciasteczko jakieś nie ostało, bo aż mi ślinka po brodzie cieknie..co tam że prawie pierwsza w nocy;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja idę , choć mam marne szanse oś znaleźć ;o)

      Usuń
  4. Cudeńka przepiękne. A teraz o dzieciach, opinia starej matki i starej nauczycielki( a nawet bardzo starej jedno i drugie). Na następny raz śpij spokojnie, dzieci są bezpieczne, bo nauczycielka odpowiada za nie głową i to raczej ona nie śpi! Uwierz Kinguś wszelkie wyjazdy poza dom bez rodziców to dla dzieci wspaniała przygoda, one się usamodzielniają, są wtedy ważne i " dorosłe". Im wcześniej, tym lepiej, będzie im łatwiej w dorosłym życiu. Matka zawsze się troszczy o dzieci, nawet wtedy gdy mają blisko 30 lat!:-))))))Ale nie można zamknąć dzieci w domu, a Ty bądź spokojna. Miałam kiedyś taką znajomą, która nawet w gimnazjum bała się wypuścić dziewczynki na wycieczkę i tłumaczyłam jej to wszystko. Dziś jest już szczęśliwą podwójną babcią i śmieje się z tamtych obaw! Pozdrawiam cieplutko i koniecznie wysłuchaj wszystkich opowieści dzieciaków o nocnym wypadzie- zobaczysz ile będzie radości...

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne prezenciki ale cudnosci tez Twoje takie ciasteczka mnie nie dziwia ze caly oddzial zwoluja tez bym przybiegla:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po tej wizycie u Ciebie naprawdę poczułam, że Święta już tuż tuż! Jakie fajowe skrzaty Aneta wyczarowała i ten ocieplacz, ach! A te ciasteczka z landrynkową "dziurką", to przez chwilę miałam wrażenie, że prawdziwe.
    pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. ah jak ty robisz takie cuda? jak w końcu kiedyś się zmobilizuję i kasę odłożę to kupię coś, bo obok takich cudeniek bokiem przejść się nie da :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pierwszy rzut oka kolczyki wyglądają jak prawdziwe ciastka. Na drugi zreszta też ;) Genialne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Z jednej strony marzyłabym, by takie mieć, z drugiej - wiem, ze bym je zmarnowała, bo raczej nie powstrzymałabym sie, żeby ich nie ugryźć :D. Albo co najmniej polizać :DDD. Jak ty robisz ten cukier? Wyglada na prawdziwszy niż na moich wypiekach :D!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piecyku - ciasteczka nad wyraz realistyczne, te mi się wyjątkowo chce zjeść:)
    Skrzaciki są przeurocze i te zdjęcia, ach, też się chce mieć takie malutkie skrzaciki:)
    Oj, jak ja Cię, Kinga rozumiem. Jestem mama kwoka, wsadziłabym pod spódnicę i nie wypuszczała z domu..Ale moja córka jest osobą bardzo aktywną i towarzysko i zajęciowo i niestety nie jest domatorką. O młodym nie wspominam, jego już przetrawiłam i już nie ryczę jak nie odbiera w nocy telefonu;)Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałaś rację - wersja z galaretkowym serduszkiem bombowa :) pyszności! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czy ślinotok na widok kolczyków to normalne zjawisko, ale tak zadziałały na mnie Twoje zdjęcia ;)! Skrzaty i ogrzewacz na kubeczek też świetnie się prezentują.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  13. Urocze.. Czuć że Świeta coraz bliżej..

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepysznie wyglądają te kolczyki! Uwielbiam na nie patrzeć - ale tylko wtedy, kiedy mam pełny brzuch - inaczej robię się głodna ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne prezenty , a kolczyki jak prawdziwe ciasteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ciasteczka są cudne....mniam a skrzaty będą miały u ciebie świetne życie tak kolorowy i cudny ciepły dom:-)tylko żeby za bardo nie rozrabiały:-)buziaki i dziękuję,że jesteś:-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolczyki cudne, aż chciałoby się zjeść takie ciasteczka bo tak realistycznie i smakowicie wyglądają... ale są tak urocze, że byłoby szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  18. Piecyk... A niechd ziecir raz nie umyją zębów,nie zjedzą kolacji, wrócą brudne. Od tego się nie umiera:)
    Ciastka genialne! Nie musisz się obawiać. Ta ich realistoczność to duży atut

    OdpowiedzUsuń
  19. skrzaty baja, ocieplacz baja, kolczyki baja. I co więcej pisać..? :)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana pamiętaj że skrzaty tak jak dzieci, nas zaskakują i broją czasami, a później mają takie słodkie oczka i już przepadłyśmy i się zakochałyśmy w tych oczach - życie :D
    A Aneta to faktycznie potrafi czarować cuda na maszynie.
    A ciasteczka to ja jeszcze nie zrobiłam takich idealnych jak Ty ;)
    Ps
    Jak tam *niespodzinka* mieszka już w pracowni?

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham Cię Kiniu... niesamowicie mnie inspirujesz...

    OdpowiedzUsuń
  22. Piecyku,Twoje ciasteczka są jak zwykle niesssamowicie realistyczne! A galareeeetka!!! Prawdziwa jest?

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozumiem, ze moje pytanie odnośnie brakującego serduszka do zamówionej bransoletki zostało zamiecione do kosza???!!!! Przykre! Tym bardziej, że sporo za wszystko zapłaciłam... a nóżka od muchomorka odpadła po dwóch dniach noszenia... rozumiem, że reklamacji także Pani nie przyjmuje...

    OdpowiedzUsuń
  24. Kinguś ale jaki raj chociaż w stresie a jak ząbków by nie wymyły też by się świat nie zawalił śliczne prezenty dostałaś a twoje prace zawsze mnie oszałamiają takie cudne są życzę ci miłego tygodnia z pozytywnym nastawieniem do wszelakich spraw buziaki ślę wielkie Marii

    OdpowiedzUsuń
  25. Prezenty bombowe, ja bym nie dała dzieciakom :).
    W końcu każdy ma w sobie dzieciaka, zawsze bez względu na wiek. Ciastka - do zjedzenia ale to normale u Ciebie, prawda?
    Co do dzieci poza domem to nie mam doświadczenia ale podejrzewam, że też bym się martwiła jak ty. Niedługo pewnie już będę zdobywać takie doświadczenia :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się cieszę, to pisz kiedy już będzie można po woli gratulować ;o) No i niech to będzie dziewczynka, to kolczykami ją obsypiemy ;o)

      Usuń
  26. Jestem po przejrzeniu całego bloga,przy każdym zdjęciu wzdycham "ach i och" :) cudowne miejsce z pasją :) Córeczki masz wspaniałe ,pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam ochotę na takie słodkości:))) Śliczne są !!!

    OdpowiedzUsuń

Odwiedziłeś właśnie Piecuchowo, miejsce gdzie kasza gryczana próży się pod pierzyną , A kucharka nie przypala tylko modeliny. Jestem ciekawa Twoich wrażeń.

Popularne posty

Zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywania bez uprzedniej mojej zgody.