niedziela, 12 sierpnia 2012

Jarmark Kamedulski- Dni Miasta Suwałki

Dziś maleńka fotorelacja z wczorajszej soboty.
   Tym razem Suwałki dostają  od nas medal. Za organizację i bardzo ciepłe przyjecie.
Wyjeżdżając byliśmy pełni obaw co nas zastanie na miejscu. Przede wszystkim ze względu na pogodę. Niebo nie chciało się rozpogodzić i w pewnym momencie myśleliśmy,że nie zdołamy się nawet rozłożyć ze stoiskiem , jak spadnie na nas ciepły deszcz. ale stało się inaczej. jak tylko wjechaliśmy do miasta ciemne chmurki się rozproszyły i piękna pogoda już nas nie odstępowała.
I kolejna niespodzianka, nasze stoisko stanęło w alei artystów. Byłam zachwycona,że nie musimy stać pomiędzy balonikami i kiełbaskami i z bliska poznać kolejne artystyczne dusze. które już od pierwszych minut emanowały na nas dobra energią. Zdjęcia zrobiłam na samym początku. potem już tłum był tak duży,że nie dałam rady chodzić z dziewczynkami. Rozlatywały się po wszystkich stoiskach.
Ale po kolei. To zdjęcie muszli na której odbywały się przez cały dzień koncerty i konkursy dla dzieci/
 Kilka zdjęć malarstwa.



 Nasze stoisko i biżuteria kuta, także na miejscu można było obserwować pracę nad biżuterią.

 Stoisko Doroty, która szyje zabawki recyklingowe- www.kiziumiziu.blog.pl

 A w tym potworze się zakochałam. Mogłabym z nim spać, albo czytać mu książeczki na dobranoc. Jak widać to zabawki nie tylko dla dzieci.


Naszą wycieczkę, zaczynamy od waty cukrowej. Mniam. kolorowa, zielona i zielono niebieska.

 trochę nam zostało we włosach na nosach i gdzie tam tylko zdołało.


I specjalnie dla cioci Maryś jeszcze więcej różowej waty.W tle stoisko z biżuterią ze szkła.    
 Nasze stoisko. jak widać nie tylko my watę pałaszowaliśmy. :)

 No i tu muszę przystanąć. bo zdjęcia bym nie zamieszczała gdyby nie ważny powód. zobaczcie jaki patent mieliśmy na dzieci. Podstawiliśmy do tylnej ścianki przyczepkę, odsłoniliśmy kawałek ścianki. i tak  jak w klateczce ,, zamontowaliśmy;'' nasze dzieci.wpakowaliśmy im tam materace, 3 kołdry i niezliczoną ilość poduszek i inne niezbędne akcesoria I tym oto sposobem nie rozłaziły nam się po jarmarku. A zwiedzający mieli nie lada ubaw oglądając ich małpie figle.nie wiem co się cieszyło większa popularnością. grunt ,że stoisko miało obserwatorów. hi hi...

 A tak było w środku, całe szczęście,ze zdjęcia są nieostre. uf...





 była parada,


 Ulica przy parku zamknięta dla ruchu przeobraziła się w wielki grill-bar.

 estrada podczas instalacji rannych


I podczas wieczornego koncertu, już się ściemniało, potem był nocny pokaz sztucznych ogni i powrót do domu. Ale dużo miłych wspomnień.








 A tym razem mi miejsca zabrakło na karcie pamięci, za sprawą małego koteczka.Jakie dać mu imię?



Wyjazd był udany. Szkoda tylko,że naszych Mai i Marlenki nie było z nami. Ale mam nadzieję,ze na wyjeździe w góry bawiły się równie dobrze jak my. 

29 komentarzy:

  1. Szkoda , że Suwałki tak daleko :(
    Kociaczek wygląda, jak tygrysek, więc proponuję Diego z Epoki Lodowcowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj fajowe imię- mi najpierw się skojarzyło z Hiszpanem gorącej krwi, może tak rudej. Bo podobno rude chłopaki są gorący.

      Usuń
  2. Witam. Z uwagą obejrzałam fotorelację z jarmarku, chociaż wolałabym zobaczyć to wszystko na żywo, na pewno wrażenia byłyby niezapomniane. A co do imienia kociaka (jeśli to chłopak) to jedyne imię jakie przyszło mi na myśl to Rudolf - od rudego futerka oczywiście:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam. Z uwagą obejrzałam fotorelację z jarmarku, chociaż wolałabym zobaczyć to wszystko na żywo, na pewno wrażenia byłyby niezapomniane. A co do imienia kociaka (jeśli to chłopak) to jedyne imię jakie przyszło mi na myśl to Rudolf - od rudego futerka oczywiście:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny pomysł na "grzeczne dzieci" z tym wozem do brykania. A waty cukrowej i kolorowej, to aż pozazdrościłam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie dla cioci Maryś - różowa wata na dodatkowym zdjęciu.

      Usuń
  5. Kurka wodna, znowu przegapiłam możliwość spotkania Pani stoiska. Czy planuje Pani jeszcze jakieś festyny/jarmarki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W klasztorze Pokamedulskim -Jarmark Wigierski 15 sierpnia.

      Usuń
  6. Ojej jakie sliczne Twoje dziewczynki sa !!!
    Strasznie duzo radosci dla mnie Twoje zdjecia daja:) Jakos tak z serduszkiem stukajacym mocniej je ogladam... Przygladam sie obrazom i stoiskom ale i ludziom i panu w czapce;)
    Takie jarmarki to jest charakterystyczne dla ''naszych" rejonow czy w calej Polsce sa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej,chyba najwięcej tego typu jarmarków na taka skalę jednak odbywa się na Mazurach, trochę na pomorzu, ale i na południu Polski ich nie brakuje. Może są mniejsze i mniej znane ale klimat jest ten sam i panowie w kapeluszach ci sami :). I od razu odpisuję, bo dopiero teraz wszystkie wpisy przeglądałam. Nie my nigdy nie mieszkaliśmy za granicą, i dla tego nie wyobrażam sobie takiej przeprowadzki.Ale koleje losu są różne i najważniejsze mieć przy sobie tych najbliższych i dom jest tam gdzie oni wszyscy.

      Usuń
    2. Tak, dom gdzie my... Napisalam nawet o tym posta o emigracji :)
      Dzieki za odpowiedz co do jarmarkow:)

      Usuń
  7. Córeńki masz śliczne i kochane :)
    A kotka nazwałabym Rudi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się kojarzy z pewnym wykonawcą i morze z rudy się żeni?

      Usuń
  8. same cudowności :) a kociaczka nazwała bym chyba Okruszek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten okruszek może być dużym kocurkiem :)

      Usuń
  9. no to w takim razie chyba do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kot piekny! Nasz nazywa sie Watson, proponuje wiec Sherlocka ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem co komentować najpierw :) Patent na dzieciaki - proste i genialne. Wata cukrowa - kiedy jadłam ją po raz ostatni ? Będzie z 15 lat temu albo nawet dawniej. Jarmark cudny, połaziłabym sobie po takim. Koteczek jest przesłodki, kolorystycznie i słodkościowo pasuje mu Tofik.

    OdpowiedzUsuń
  12. dodam,że nawet udało nam się tam 2 godzinki przespać na tej przyczepce. pozdrawiam cię Beatko , Piecyk

    OdpowiedzUsuń
  13. mi zawsze rudy kot kojarzy się ze sławnym Garfieldem, byle tylko nie uwielbial tak lasagne :D

    OdpowiedzUsuń
  14. pieknie i tyle atrakci a wata cukrowa mnia mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeżeli same zdjęcia oddają klimat, to jak musiało być w samej rzeczywistości? :)
    Wspomnienia pewnie są bezcenne. A po dziewczynkach widać, że zabawa była przednia. No i jaka to musiała być przygoda spać w przyczepie :):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, dostałam dziś paczuszkę, ale wszystko co i jak napisze do ciebie po powrocie znad Wigier , bo jestem w takim rozbiegu, a jutro wyjazd. pozdrawiam i jeszcze raz ci ślicznie dziękuje. pozdrawiamy cieplutko Piecyki

      Usuń
    2. Cieszę się, że dotarła:) Ostatnio nie mam za wiele czasu na odwiedziny, więc dopiero teraz po meilu odszukałam odpowiedź. Pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Och, ile wrażeń:)) Cudowne masz dziewczynki :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Śliczne Twoje dziewczynki... ja bardzo lubię wszelkiego rodzaju festyny itp...pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedziłeś właśnie Piecuchowo, miejsce gdzie kasza gryczana próży się pod pierzyną , A kucharka nie przypala tylko modeliny. Jestem ciekawa Twoich wrażeń.

Popularne posty

Zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywania bez uprzedniej mojej zgody.