Witajcie kochani. Mało mnie ostatnio w blogowym świecie. Ale za to nadmiar mnie , w życiu codziennym. Kto mnie zna ten wie, że już ja umiem moim najbliższym zorganizować czas. A maj jest idealnym okresem do robót ogrodowych. Kilka dni temu stanęła zburzona przez burzę szklarnia. Zamieszania podczas budowy było co niemiara. Nieład jeszcze nie opanowany w ogrodzie. Wszędzie gdzie okiem nie spojrzeć patyczki, patyki,deski,folie i inne...wyszły już nawet poza ogrodzenie. Już bym chciała sprzątnąć, już rozstawić kwiaty. Nie spieszę się jednak, bo trwają prace nad mini szklarenką na zioła.
A rodzina umordowana okrutnie. Dziewczynki pomagają jak umieją. Na drugi plan zeszło życie kuchenne, raczymy się przy ognisku, lub obiadku pod jabłonią, tacy codzienni, umorusani od pracy. Wszystko smakuje 100 razy bardziej na świeżym powietrzu . Potrzebowałam tego czasu i mam się zamiar nim cieszyć całe lato.
ha ha ... do perfekcji opanowałam pieczenie biszkoptu ( coś bowiem na deser poobiedni musi na stole zagościć) pytanie jakie sobie stawiam, to kiedy moim domownikom obrzydnie ten mój jabłkowy ,,skrót".
Bo wiecie to takie ciasto tworzone na szybciutko. A takie kocham najbardziej. Za co kochają je moje oczy? Za ferie barw - ciasto posypane fiołkami, kwiatami pokrzywy czy najzwyklejszą lukrową posypką cieszy mnie jak dziecko.
Pod jabłonią można zaplanować wyjazd na Dzień Dziecka ;o)
Maj to idealny czas na odpoczynek ze znajomymi,którzy też na brak pracy nie narzekają ;o)
Łapiemy te chwile...Po prawej mała Nikola.
Zuzia i Marlenka.
Moje dziewczyny szaleją. Rozkręcają się w robieniu zdjęć na konkurs fotograficzny.
Zbieramy kolory lasu.
Koniec małej fotorelacji. Mam nadzieję,że i wy wypoczęliście . Buziaki Piecyki.