Poczynania mojego m.
Malutki ul- szykowany na prezentacje. Posiada szklane boczne ścianki, przez które będzie można oglądać pszczelą rodzinkę. Domek będzie miał:jaskółkę z kwietnikami, komin,a dach pokryjemy dachówką. Moim zadaniem będzie je ulepić;)
W domu mamy stolarnię. Trocinki są wszędzie, w łóżkach w pościeli, bo stolarzy też jest kilku do pomocy.
Chodzę sobie od czasu do czasu, tak niepostrzeżenie,niby po sok ze składówki i podsłuchuję ich rozmów.
Julka chodzi na dodatkowy angielski i z uporem maniaka wypytuje o każdy wyraz w języku angielskim. Mamo a jak jest :okno,mamo a jak jest lodówka,mamo a jak jest olej ....mamo...,mamo...,mamo...
Dziś w kuchni:
Julka: -I eat a sandwich with ...kiełb.
ja;- Julka a co to jest -kiełb?
Julka: -Tata mówił ,że kiełbasa.
ja;- ha,ha,ha
Julka: -Ale nie był pewny bo on się w szkole tylko szympansiego uczył.
No i koniec. Ledwo można zdążyć do łazienki. dziecku oczywiście chodziło o to,że tata uczył się hiszpańskiego.Pomijam,że się go nie uczył. Ale mamy z nią przeboje. to chyba najfajniejszy okres u dzieci.








