wtorek, 18 lutego 2014

Pastelove

   Dziś taki byle jaki post. Musiałam po prostu dodać sobie nieco energii. W zamówienia wplatają się już pastelove kolorki,które w moich pracach goszczą od czasu do czasu. Lato nimi wręcz opływa. Zatem taki sobie energetyczny post dla Was. Buziaki.








































I dla mojej A. która z racji tego ,że zaniemówiłam nie mogła ze mną ,,plociugować" zaczęła powątpiewać, czy to na pewno ja do niej odpisuję. Moja kochana,żyję. Buziak wielki dla Ciebie i Karola.


sobota, 15 lutego 2014

Szpinakowe love

   
       To tak w woli napisania czegokolwiek, bo mnie nie ma i nie ma. Ledwusio staję na nogi, wczoraj nawet udało mi się wyjść z domu i pojechać do dentysty. I nie zwiałam z fotela, ba nawet więcej, za tydzień wracam ponownie.Męczyli mnie do 20-tej,ale ten uśmiech był tego wart. Jeszcze 2 wizyty i finito;O) To powód do zadowolenia dla takiego strachajły jak ja.


   A na czym można sobie popsuć ząbki? Na ciasteczkach. To jeden przepis od Nas Piecyków.









Uzupełniam przepis na ,,Leśny mech"

Miksujemy jaka z cukrem, po woli wlewamy olej dalej miksując.Mąki przesiewamy z proszkiem do pieczenia i dodajemy do masy jajecznej.Po połączeniu dodajemy szpinak ( jeśli jest z torebki zwykły, musimy odcisnąć z niego nadmiar wody, ja kupiłam brykiet szpinakowy, po rozmrożeniu okazał się idealny).
Pieczemy  w temperaturze 180 st C do tzw. suchego patyczka.

Po wystudzeniu ciasta ścinamy jego wierzch i w misce rozdrabniamy-kruszymy. Ciasto jest pulchne i mokre nie wymaga dodatkowego nasączania. Na wierzch wykładamy ubita bitą śmietanę ( ja dodałam do niej maliny ,stąd ten różowy kolor).Śmietanę posypujemy okruszkami ciasta i granatem. W zasadzie to już był koniec, ja dla dekoracji dodałam truskawki. 

Dla pesymistek informacja,SZPINAKU WCALE, A TO WALE NIE CZUĆ W CIEŚCIE.

Smacznego.



















A teraz ogrodowo, bo sezon rozpoczęliśmy w zeszłym tygodniu.
Jeszcze kilka cebulek kwitnie, ale zaraz potem, kładziemy je spać, żeby na wiosnę zdążyły się wyspać i ponownie nas oczarować wiosną w ogrodzie.Zawsze myślałam,że to potwornie drogi interes z tymi kwiatkami, ale przekonałam się,ze systematycznie można w kilka lat dorobić się ładnej rabatki.O cebulki trzeba tylko zadbać, rozmnażają się jak szalone. Nasionka zebrać jesienią,a wtedy dokupić sobie tylko coś nowego. 


Sezon rozpoczęty jak zawsze od wysiania pomidorów i papryki. W tym roku wyjątkowo w lutym, zawsze siejemy w styczniu.


A to zebrane zdjęcia z netu, odmian jakie w tym roku zagoszczą u nas.
Dodatkowo jeszcze stare odmiany, tzw. tradycyjne i koktajlowe. Jeszcze nigdy tak mi się nie chciało wiosny.


I z nowości w domu pojawiła się kiełkownica. Zaczęliśmy szaleć. 
Czekam na dostawę nasionek do sklepu. Na początek wzięłam to co było. 



-mieszanka chińska ( mi nie pod pasowała, duże nasiona o mączystym posmaku, kto lubi kiełki soi pewnie w nich zagustuje)


 -kozieradka ( pyszna łagodna )


 -mix vita plus ( genialne ostre kiełki)

A jak jesteśmy już przy ogrodzie to zobaczcie co do mnie jedzie. 
Pewnie nie jedna mnie zaskoczy kolorem w środku.
W zeszłym roku zadebiutowałam z dyniami, ale takimi ozdobnymi ;o)
Kto nie pamięta to zapraszam TU



Wspaniałe!!!


Do usłyszenia ;o)
A Ps. bo miałam napisać. planu tygodnia nie udało się dotrzymać ;o(








Popularne posty

Zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywania bez uprzedniej mojej zgody.