Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRACOWNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRACOWNIA. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 lutego 2020
sobota, 25 kwietnia 2015
nowy-stary w pracowni
No i tak miały być zdjęcia a nie ma, bo baterie się wyładowały. Lecę błagać męża, może się nade mną zlituje i pojedzie do sklepu ;o) A tymczasem nowy mebel zawitał w pracowni. Malować go na miętowo ? Przyjechały prosiaczki od Pani Kingi( tak teraz powinno być K&K) - niebawem inne nowości. Mogę obiecać ,że dla miłośniczek pasteli wrażeń nie zabraknie.
wtorek, 11 marca 2014
Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty!.
Pamiętam jak w zeszłym roku do Was to pisałam. O zgrozo tylko dwa miesiące później. W tym roku,wiosnę witaliśmy po cichu już 13 lutego. Nie chcieliśmy zapeszać, ale własnie tego dnia nasze pszczółki wybrały się na pierwsze obloty. Niedługo potem , były śluby ,,tzw,wyloty matek pszczelich na zapłodnienie". Trzymaliśmy kciuki za ta naszą ,,Panią". Ostatnio nawet widzieliśmy żółte i zielone motyle i troszeczkę się uspokoiliśmy. teraz już powinno się robić tylko cieplej.
W nas wstąpiła nowa energia. W ogrodzie poruszenie, w domu wyciszenie, głowy popiołem posypane. Weszliśmy w post. Czy mamy domowe postanowienia? wyrzeczenia,poświęcenia? Tak każdy spisał je na kartce i zaniesiemy do Kościoła. Pewnie nie wiele się różnią od Waszych. Niektórzy pozbywają się telewizora z domu, chowają go do szafy. No cóż my go nie mamy. Kiedy czasu ma się tak mało ,na tzw. głupoty,to jakoś rozważniej się wybiera to, co chce się oglądać.
Wielkich zabaw nie planujemy, choć uczcimy urodziny naszych córek,cóż w takim okresie , trafiło im się ich święto.
Mysia bransoletka ( 3 cm).
Pamiętam jak w zeszłym roku do Was to pisałam. O zgrozo tylko dwa miesiące później. W tym roku,wiosnę witaliśmy po cichu już 13 lutego. Nie chcieliśmy zapeszać, ale własnie tego dnia nasze pszczółki wybrały się na pierwsze obloty. Niedługo potem , były śluby ,,tzw,wyloty matek pszczelich na zapłodnienie". Trzymaliśmy kciuki za ta naszą ,,Panią". Ostatnio nawet widzieliśmy żółte i zielone motyle i troszeczkę się uspokoiliśmy. teraz już powinno się robić tylko cieplej.
W nas wstąpiła nowa energia. W ogrodzie poruszenie, w domu wyciszenie, głowy popiołem posypane. Weszliśmy w post. Czy mamy domowe postanowienia? wyrzeczenia,poświęcenia? Tak każdy spisał je na kartce i zaniesiemy do Kościoła. Pewnie nie wiele się różnią od Waszych. Niektórzy pozbywają się telewizora z domu, chowają go do szafy. No cóż my go nie mamy. Kiedy czasu ma się tak mało ,na tzw. głupoty,to jakoś rozważniej się wybiera to, co chce się oglądać.
Wielkich zabaw nie planujemy, choć uczcimy urodziny naszych córek,cóż w takim okresie , trafiło im się ich święto.
Mysia bransoletka ( 3 cm).
Wiosna to czas zmian, odnawiania. I u Nas pędzle idą w ruch. Wytargałam z szopy starą szufladą. M. dorobił do niej półkę z panela i się załamałam. Co mu przyszło do głowy? Taka ładna stara szuflada i do tego okropny panel,ni jak kolorystycznie pasujący do całości. Sięgnęłam po papierków górę, okleiłam i
-tadam!! Mam swój organizer parapetowy na modelinę.Półeczka stoi na parapecie, ale zdjęcia robione pod światło wychodzą czarne.
No i nie tylko we mnie, ta energia wstąpiła. Powiem uczciwie,że nie spodziewałam się do końca zielarni.
W końcu już 6 lat powstawała. A tu proszę taka niespodzianka, okna przywiezione, co prawda na małą szklarenkę ich wystarczyło,ale dla mnie to i tak szczęście ogromne. Moje maleństwo będzie miało wymiar 190X200 cm.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Pracownia Piecyka
Powoli zamieszkują ze mną moje wasze rękotwory, którymi otoczona była moja poprzednia pracownia.
Ponieważ tych potrzebnych rzeczy , ( co wbrew pozorom) jest cały ogrom. Zaczęłam przeprowadzkę od tych najważniejszych. A oprócz tego co widzicie są nimi zawalone jeszcze 2 regały. Jeden na zapleczu, który koniecznie musi otrzymać kotarową sukienkę, ponieważ kryje wszystkie najmniej ładnie wyglądające rzeczy; farby,puszki,tysiące klei i innych mazideł.
Ps.W zwiazku z powtarzającymi sie pytaniami- oczywiście można u mnie zamawiać kalendarze ,notesy,kołonotatniki z poprzedniego postu z wybranymi przez siebie słodkościami. Zamówienia przyjmuję na :piecuchowo@gmail.com
A tu jedno z pierwszych zdjęć z przeprowadzki ;o)
Ma już obudowany piekarnik ( oczywiście eko-własny twór z desek, ale wszystko oheblowane i zabezpieczone ). A na drzwiach łazienkowych Monikowe motywy koników. Ślicznie się wpasowały do zielonych dodatków łazienki.
Eh jak to wszystko się szybko zmienia, ewoluuje. Cieszy mnie to ogromnie. Musze się tylko postarać o więcej świeższych zdjęć.
Moje miejsce pracy...
Ponieważ tych potrzebnych rzeczy , ( co wbrew pozorom) jest cały ogrom. Zaczęłam przeprowadzkę od tych najważniejszych. A oprócz tego co widzicie są nimi zawalone jeszcze 2 regały. Jeden na zapleczu, który koniecznie musi otrzymać kotarową sukienkę, ponieważ kryje wszystkie najmniej ładnie wyglądające rzeczy; farby,puszki,tysiące klei i innych mazideł.
Ps.W zwiazku z powtarzającymi sie pytaniami- oczywiście można u mnie zamawiać kalendarze ,notesy,kołonotatniki z poprzedniego postu z wybranymi przez siebie słodkościami. Zamówienia przyjmuję na :piecuchowo@gmail.com
A tu jedno z pierwszych zdjęć z przeprowadzki ;o)
Ma już obudowany piekarnik ( oczywiście eko-własny twór z desek, ale wszystko oheblowane i zabezpieczone ). A na drzwiach łazienkowych Monikowe motywy koników. Ślicznie się wpasowały do zielonych dodatków łazienki.
Eh jak to wszystko się szybko zmienia, ewoluuje. Cieszy mnie to ogromnie. Musze się tylko postarać o więcej świeższych zdjęć.
Moje miejsce pracy...
sobota, 2 listopada 2013
Bije rekord rozgrzebanych prac.
Bije rekord rozgrzebanych prac i bije się w głowę.... A o planach dnia już dawno powinnam zapomnieć. W pracowni co chwila nie ma prądu. Dziś nastawiałam się na mega nadrabianie. A tu klops. W poniedziałek też zapowiedziany jest remont instalacji, więc doraźnie z całym arsenałem prac wróciłam do domu. I oczywiście , połowy rzeczy zapomniałam ;o(. Nie sposób zabrać wszystkiego. A taka bieganina między, pomiędzy mnie wykańcza. Przeżyjemy, aby do wtorku.
W pracowni m. po nadganiał prace remontowe. Kafelki dokończone,ściana zaciągnięta, pomalowana, wszystko schnie. Tylko ja cały czas zamalowana, zabazgrana w farbach. Odnawiają się 2 stare kozetki,kilka krzeseł,nawet śmietnik czeka na swoją kolej. A ja zadaję sobie pytanie czy nasze lato nie mogło by trwać o miesiąc dłużej? Tak żeby mi wszystko ładnie schło?
To kilka fotek z tej naszej bieganiny.
Jak widać prasownie mnie lubi. Nawet w pracy mnie nie opuszcza.
Woreczki na półmetku. już bliżej niż dalej.
W pracowni m. po nadganiał prace remontowe. Kafelki dokończone,ściana zaciągnięta, pomalowana, wszystko schnie. Tylko ja cały czas zamalowana, zabazgrana w farbach. Odnawiają się 2 stare kozetki,kilka krzeseł,nawet śmietnik czeka na swoją kolej. A ja zadaję sobie pytanie czy nasze lato nie mogło by trwać o miesiąc dłużej? Tak żeby mi wszystko ładnie schło?
To kilka fotek z tej naszej bieganiny.
Jak widać prasownie mnie lubi. Nawet w pracy mnie nie opuszcza.
Wieszaki mnie straszyły, zniszczone postanowiłam pomalować. Jestem zadowolona z rezultatu, co kolor czerwony jest odjechany. Rzadko używam tego słowa, więc musicie mi wierzyć. Nie jest to mocna czerwień rodem z PRL-u , tylko przełamana, bordo-malina, Farba Śnieżka nr-F590. skradła moje serce, do tego stopnia,że poszalałam ale nie zdradzam,- zrobię fotki.
i jedynaczek -domowy umilacz.
Znalazłam w siei genialny wieszaczek. W sam raz do naszej sypialni. Od kilku dni chodzę,za m. i mu truje o nim głowę. I jest szansa ,że mi taki zrobi , JUPi!!!
niedziela, 13 października 2013
Zabawa Podaj Dalej
Witam Was Kochani!
Wskakuję szybciutko z niespodzianką. Mam cicha nadzieję,że któraś z Was zapisze się do niej. Zatem po kolei. Kilka miesięcy temu ( bo już prawie zdążyłam zapomnieć kilka razy ;o) zapisałam się na tę zabawę do
Włoskiego Słoneczka. Byłam cierpliwa , kciuki trzymałam, bo w kościach czułam,że będzie warto. I jest spełniło się jedno z moich marzeń. W piątek dostałam przesyłkę a w niej pierwsza moja pink-up (owa) łapka kuchenna. Dodatkowo niespodziankę sprawił mi delikatny ,maleńki woreczek z saszetkami herbatki w środku.Woreczek ma ślicznie wyhaftowaną literką mojego imienia,co dodatkowo sprawiło,ze poczułam się jak dziecko wiedząc,ze ktoś zrobił coś specjalnie dla mnie. Herbatki oczywiście wypiję w mojej pracowni, bo i tu już zamieszkały owe cuda. W woreczek tym razem wisi już wykorzystany z świątecznymi zapachami wanilii i cynamonu.
Zasady są proste. Zapisać się mogą dwie pierwsze blogowiczki, które mają chęć przygarnięcia ode mnie niespodzianki. Jednocześnie zobowiązują się , po otrzymaniu przesyłki do zorganizowania takiej zabawy na swoim blogu. Wiem,że może to mało atrakcyjna forma. Ale mam cichą nadzieję,że mimo tego,ze otrzymujemy jeden podarek a dajemy dwa, znajdzie się kilka chętnych osób do dania kawałeczka siebie dalej w świat. Zatem zapraszam .
A ja dziś daję z wielką przyjemnością. bo życie zaskakuje, stawia nam przyjaciół w najmniej spodziewanych momentach. Swoją droga , kto by przypuszczał,że tu na końcu świata znajdę taką osobę. Dzięki tej duszyczce z jej wizytą do pracowni trafiły preparaty na szkło,tkaninę,i śliczne tasiemki. Tak więc tasiemki rosną w siłę, i niedługo startuję w kolekcji zimowej .
Ps. Długo się wzbraniałam, bo jakoś mało odpornie znoszę hakowanie. Ale po trzech latach blogowania , dorosłam, uodporniłam się. Dlatego postanowiłam na moim blogu zamieścić okienko-stronkę o świątecznych wymiankach. Spływają już pierwsze prośby, już kilka mamy ustalonych. Więc czemu sobie nie ułatwiać życia. Więc jeśli jeszcze któraś z Was miała by ochotę na taką zabawę, zapraszam serdecznie.KLIK.
Jeszcze muszę podziękować za wasze wsparcie w poprzednim poście. Mamy już kilka wizyt za sobą, dziewczyny mogą biegać, ale już z innymi rzeczami gorzej. Żadnych skoków,piłek lekarskich itd. Majce niestety wróciła nieproporcjonalność nóg. Kiedy się urodziła miała jedną nóżkę krótszą o 2,5 cm, rehabilitacją to wyprowadziliśmy ,ale teraz podczas dojrzewania ,szybkiego wzrostu wszystko wróciło. Ale nie aż tak, będą wkładki do buta,biodro wróci na swoje miejsce i kręgosłup także. Marlena- to dzieżki przypadek ,ale ją wyprostujemy, mama jest zacięta,mam wprawę, będziemy ćwiczyć razem po 20 min, dziennie. No nic , w każdym razie czeka nas kilka wyjazdów do Ełku.
A tu już moje słońce - w mojej pracowni, którą dziś odgruzowuję , by niebawem tu wrócić. Stęskniłam się mocno!!!
Wskakuję szybciutko z niespodzianką. Mam cicha nadzieję,że któraś z Was zapisze się do niej. Zatem po kolei. Kilka miesięcy temu ( bo już prawie zdążyłam zapomnieć kilka razy ;o) zapisałam się na tę zabawę do
Włoskiego Słoneczka. Byłam cierpliwa , kciuki trzymałam, bo w kościach czułam,że będzie warto. I jest spełniło się jedno z moich marzeń. W piątek dostałam przesyłkę a w niej pierwsza moja pink-up (owa) łapka kuchenna. Dodatkowo niespodziankę sprawił mi delikatny ,maleńki woreczek z saszetkami herbatki w środku.Woreczek ma ślicznie wyhaftowaną literką mojego imienia,co dodatkowo sprawiło,ze poczułam się jak dziecko wiedząc,ze ktoś zrobił coś specjalnie dla mnie. Herbatki oczywiście wypiję w mojej pracowni, bo i tu już zamieszkały owe cuda. W woreczek tym razem wisi już wykorzystany z świątecznymi zapachami wanilii i cynamonu.
Zasady są proste. Zapisać się mogą dwie pierwsze blogowiczki, które mają chęć przygarnięcia ode mnie niespodzianki. Jednocześnie zobowiązują się , po otrzymaniu przesyłki do zorganizowania takiej zabawy na swoim blogu. Wiem,że może to mało atrakcyjna forma. Ale mam cichą nadzieję,że mimo tego,ze otrzymujemy jeden podarek a dajemy dwa, znajdzie się kilka chętnych osób do dania kawałeczka siebie dalej w świat. Zatem zapraszam .
A ja dziś daję z wielką przyjemnością. bo życie zaskakuje, stawia nam przyjaciół w najmniej spodziewanych momentach. Swoją droga , kto by przypuszczał,że tu na końcu świata znajdę taką osobę. Dzięki tej duszyczce z jej wizytą do pracowni trafiły preparaty na szkło,tkaninę,i śliczne tasiemki. Tak więc tasiemki rosną w siłę, i niedługo startuję w kolekcji zimowej .
Ps. Długo się wzbraniałam, bo jakoś mało odpornie znoszę hakowanie. Ale po trzech latach blogowania , dorosłam, uodporniłam się. Dlatego postanowiłam na moim blogu zamieścić okienko-stronkę o świątecznych wymiankach. Spływają już pierwsze prośby, już kilka mamy ustalonych. Więc czemu sobie nie ułatwiać życia. Więc jeśli jeszcze któraś z Was miała by ochotę na taką zabawę, zapraszam serdecznie.KLIK.
Jeszcze muszę podziękować za wasze wsparcie w poprzednim poście. Mamy już kilka wizyt za sobą, dziewczyny mogą biegać, ale już z innymi rzeczami gorzej. Żadnych skoków,piłek lekarskich itd. Majce niestety wróciła nieproporcjonalność nóg. Kiedy się urodziła miała jedną nóżkę krótszą o 2,5 cm, rehabilitacją to wyprowadziliśmy ,ale teraz podczas dojrzewania ,szybkiego wzrostu wszystko wróciło. Ale nie aż tak, będą wkładki do buta,biodro wróci na swoje miejsce i kręgosłup także. Marlena- to dzieżki przypadek ,ale ją wyprostujemy, mama jest zacięta,mam wprawę, będziemy ćwiczyć razem po 20 min, dziennie. No nic , w każdym razie czeka nas kilka wyjazdów do Ełku.
A tu już moje słońce - w mojej pracowni, którą dziś odgruzowuję , by niebawem tu wrócić. Stęskniłam się mocno!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
-
Witam serdecznie. Mam dla was kolejne Candy. Najpierw wygrana, bo to rozumiem, najbardziej będzie Was interesowało: Matrioszkowy komp...
-
Ogłaszam kolejne Candy Nagrodą będzie kupon o wartości -150 zł, na zakupy w sklepie,,Pi...
-
Witam wszystkich serdecznie, Tak jak obiecałam zapowiadam dziś rocznicowe Candy. Szybciutko minął roczek z Wami. Wszystkim serdeczn...
-
Myślałam o nowym Candy. I wymyśliłam. Nie było łatwo, bo czas pogania już niedługo Dzień Dziecka, który jest najlepszą okazja od rozdawania...
-
Myślałam, myślałam, i nic nie wymyśliłam,aż przypomniałam sobie o zeszłorocznej zabawie. Bardzo się Wam w tedy spodobała i idę za ci...
Zdjęcia zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie oraz wykorzystywania bez uprzedniej mojej zgody.

























